„Orły republiki” to ostatnia część głośnej trylogii kairskiej Tarika Saleha, na którą składają się jeszcze „Morderstwo w hotelu Hilton” (2017) oraz „Chłopiec z niebios” (2022). Każdy z filmów pokazuje z innej perspektywy ostrą krytykę autorytarnego reżimu. W przypadku ostatniej części, ujętej w formę widowiskowego politycznego thrillera, Saleh zastanawia się nad rolą sztuki w służbie propagandy. W roli głównej Fares Fares.
W KINACH OD 8 MAJA 2026 ROKU
George Fahmy (w tej roli Fares Fares) to największa gwiazda egipskiego kina. Zwany jest “faraonem ekranu”. Zwraca na niego uwagę sam prezydent Egiptu Abd al-Fattah as Sisi, który życzy sobie, aby gwiazdor zagrał główną rolę w filmie biograficznym, gloryfikującym prezydenta. Okazuje się, że jest to propozycja nie do odrzucenia – władza szantażem wymusza na aktorze jej przyjęcie.
Początkowo, jak przystało na gwiazdę, bohater liczy na to, że będzie miał sporo do powiedzenia, zarówno w sprawie swojej roli, jak i kształtu całego filmu. Szybko jednak zostaje sprowadzony na ziemię. Głównie za sprawą obecnego na planie tajemniczego doktora Manssoura, który sprawuje pieczę nad produkcją i jej odpowiednim, propagandowym tonem. Sytuację dodatkowo komplikuje romans, w jaki Fahmy wdaje się z żoną jednego z wysoko postawionych generałów. To moment, w którym fikcja i rzeczywistość zaczynają się niebezpiecznie przenikać.
